Opis książki

H.P. Lovecraft. Przeciw światu, przeciw życiu

Michel Houellebecq

Opis książki H.P. Lovecraft. Przeciw światu, przeciw życiu

Wydawnictwo:

W.A.B.

Rok wydania:

2007

Oprawa:

twarda z obwolutą

Format:

140 x 210 mm

Język:

polski

Ilość stron:

136


"Ujrzałem ciało na śliskim kamieniu

I tłum nie ludzki, co chciwie je jadł,

I rozumiałem, że to nie mój świat,

Lecz Yuggoth, w międzygwiezdnym oddaleniu.

Ciało krzyknęło w śmiertelnej potrzebie

I poniewczasie poznałem w nim siebie."


H.P. Lovecraft "Grzyby z Yuggoth",

Sonet IV "Rozpoznanie"

(tłum. J. Płudowski)


Porzekadło literatów głosi, iż krytyk i eunuch z jednej są parafii - obaj wiedzą jak, żaden nie potrafi. Z pewnością zarzut ten nie dotyczy Michela Houellebecq’a, autora eseju "H. P. Lovecraft. Przeciw światu, przeciw życiu", poświęconego życiu i twórczości Samotnika z Providence. Houellebecq jest bowiem jednym z ważniejszych współczesnych pisarzy francuskich, autorem takich powieści jak "Cząstki elementarne", "Platforma" czy "Możliwości wyspy". Jest również osobowością kontrowersyjną, o czym świadczą chociażby, powodowane jego krytyczną oceną islamu, oskarżenia o rasizm, które znalazły swój finał w sądzie. Dlatego też, jako znakomity pisarz i swego rodzaju outsider, znakomicie pasuje do pisania o innym znakomitym pisarzu i totalnym outsiderze, jakim był Howard Philips Loveraft.

W swoim eseju "H.P. Lovecraft. Przeciw światu. Przeciw życiu" Michel Houellebecq dzieli się z czytelnikami swoją fascynacją twórczością i osobą Samotnika z Providence. Nie jest to książka biograficzna w ścisłym tego słowa znaczeniu, lecz bardziej, jak celnie określił to we wstępie Stephen King "rodzaj miłosnego listu erudyty". Zresztą zdaniem samego Houellebecq’a życie Lovecrafta, ubogie w jakiekolwiek spektakularne wydarzenia, nie stanowi materiału na biografię z prawdziwego zdarzenia, co najwyżej na "antybiografię" – "Howard Philips Lovecrfat jest wzorem dla każdego, kto chciałby dowiedzieć się, jak zmarnować życie i, ewentualnie, stworzyć jakieś dzieło". Światopogląd Lovecrafta i jego sposób życia są tak obce przeciętnemu człowiekowi, iż Houellebecq wprost stwierdza,że jakiekolwiek "zrozumienie" osobowości Lovecrafta nie jest w istocie możliwe. Wskazuje, iż wysiłki wszystkich biografów Lovecrafta, nawet tych, którzy znali go osobiście spełzły na niczym. Lovecraft był jedynym w swoim rodzaju marzycielem, demiurgiem wyśnionych światów tak wspaniałych, że nasza materialna rzeczywistość mogła być dla niego jedynie źródłem ciągłego rozczarowania. Podobnie z resztą jak ludzkość, która zamiast poświęcać się temu, co w niej najczystsze i najwznioślejsze, z uporem oddaje się temu, co w niej zwierzęce. Stąd, zdaniem Houellebecq’a, Lovecraft odmawiał udziału w tym świecie i życiu ludzkości tak dalece, jak tylko było to możliwe. Absolutny niemal brak poczucia wspólnoty z rodzajem ludzkim i życiem na naszej planecie pozwolił jednak Lovecraftowi spojrzeć na świat z zupełnie nowej perspektywy – okiem obcego. Ta perspektywa, przenosząca opowieść grozy z poziomu "zemsty zza grobu" czy problemów dobra i zła zmagających się w sercu człowieka, zrodziła w efekcie współczesny horror. Zamiast więc pokusić się o bezowocną próbę dogłębnego wyjaśnienia fenomenu osobowości Lovecrafta, czy też chronologicznego przedstawienia wydarzeń z jego życia, Houellebecq skupił się w "H. P. Lovecraft. Przeciw światu, przeciw życiu" na czymś bardziej dla siebie, jako pisarza, uchwytnym – na stosowanych przez Mistrza technikach kompozycji literackiej. Zadaje on kłam wielu obiegowym poglądom na temat warsztatu i umiejętności Samotnika z Providence. Nie jest to jednak chłodna, czysto intelektualna analiza, lecz raczej pisany z dużą ilością emocji i zaangażowania manifest, w którym autor sprzymierza się z ideami Lovecrafta w walce z miałkością realistycznej literatury.

Przede wszystkim Houellebecq dzieli całą twórczość Lovecrafta, na cztery warstwy, z których najistotniejszą jest ta obejmująca tzw. "wielkie teksty" – samo jądro twórczości Mistrza. Opowieści te, takie jak "Zew Cthulhu" czy "Koszmar w Dunwich" powstały w ciągu ostatnich 10 lat jego życia i stanowią ukoronowanie długiego procesu – zaplanowanej, podbudowanej teoretycznie próby stworzenia perfekcyjnej opowieści grozy. Kluczem do zrozumienia warsztatu Lovecrafta i jego koncepcji twórczej jest dla Houellebecq’a rękopis Mistrza zatytułowany "Księga Rozumu". Jest to prowadzony w latach 1919-1935 "literacki grimoire" Lovecrafta, zawierający między innymi typologię "podstawowych elementów wywołujących przerażenie, użytecznych w opowiadaniu grozy", poprzez których zastosowanie zamierzał stworzyć opowieść idealną. To właśnie ten plan wyznaczał kierunek jego prac. Metodą prób i błędów udoskonalał swój schemat, stąd czasem motywy wykorzystane we wcześniejszych utworach powracają znów w "wielkich tekstach", lecz z jakże odmiennym skutkiem. Ta ewolucyjna perspektywa pozwala rozprawić się z jednym z popularnych poglądów na temat twórczości Lovecrafta głoszącym, jakoby był pisarzem "nie równym", któremu z jednakową łatwością przychodziło tworzenie pereł, co gniotów. (Na marginesie należy zauważyć, że do powstania takiego poglądu przyczyniła się również polityka wydawców, którzy upychają teksty Lovecrafta w antologiach w sposób wybitnie chaotyczny, nie uwzględniając ani chronologii, ani kalibru tekstów, umieszczając obok siebie "wielkie teksty" i opowiadania, które Mistrz napisał jako czternastolatek!). Houellebecq okiem zawodowca stara się wyśledzić te charakterystyczne elementy lovecraftowego opisu rzeczywistości. Już pierwsze wnioski są intrygujące. Pokutuje wśród teoretyków horroru pogląd, iż opowieści grozy tworzone są według pewnego schematu. Na początku opowieść ukazuje odbiorcy zwykłą, codzienną rzeczywistość, związaną z ładem i znanym nam porządkiem. Następnie do tej rzeczywistości przenika element obcy, stanowiący zagrożenie, który jednakowoż zostaje ostatecznie pokonany, a pierwotny ład zostaje przywrócony. Houellebecq wskazuje, iż w twórczości Lovecrafta, ojca horroru, nic takiego nie znajdujemy! Lovecraft rozpoczyna swoje opowieści już w samym sercu koszmaru. Próżno tu szukać sążnistych opisów sielankowej społeczności małego miasteczka w Nowej Anglii. Lovecraft, który cierpiał na organiczną niechęć do wszelkich przejawów realizmu, nie traci czasu na podobne wstępy. Związany z tym jest jeszcze jeden charakterystyczny element. W twórczości Lovecrafta nie ma mowy o żadnym katharsis, często traktowanego jako nieodłączny element opowieść grozy. Taka jest lovecraftowa gnoza – bohater ujrzał prawdziwe oblicze wszechświata. Zimne, obce i nieskończenie różne od złudzenia, jakim żyje cała ludzkość. I koniec. Nie ma powrotu do tego co było przedtem. Nie ma nawet ucieczki w zapomnienie, do którego często wzdychają nieszczęśnicy z opowiadań Samotnika. Zafascynowany czytelnik przez ułamek sekundy ogląda przebłysk świata widzianego oczami Lovecrafta – materialistycznego młyna mielącego czas i przestrzeń, bez cienia pociechy niesionej przez religię, filozofię czy naukę.

Houllebecq ukazuje czytelnikowi, jak w trakcie swojego twórczego rozwoju Lovecraft eliminuje stopniowo z opowiadań wszystkie te elementy, które nie są niezbędne dla budowania nastroju, by w wielkich tekstach zbliżyć się do perfekcji. Nazywa to "techniką zacisku" . Każdy element, który nie służy wzbudzeniu uczucia zachwytu bądź strachu (a tylko te dwa uczucia interesują Mistrza!) zostaje usunięty. Stąd próżno szukać w jego opowiadaniach jakichkolwiek odniesień do pieniędzy (którymi jako gentleman gardził) czy seksu (w którym nie dostrzegał jakiegokolwiek piękna). Aby osiągnąć ten efekt Lovecraft buduje klimat swojej opowieści już od pierwszego jej zdania. Zaczyna się ona zawsze "mocnym wejściem", jak to określa Houellebecq (i to na długo przed sformułowaniem przez Hitchcocka zasady "trzęsienia ziemi").

Elementem redukcjonizmu jest według Houellebecq’a również specyficzny sposób tworzenia bohaterów. Wbrew błędnym poglądom głoszonym przez niektórych krytyków, pewna jednowymiarowość oraz podobieństwo bohaterów utworów Lovecrafta nie jest wynikiem braków w warsztacie Mistrza. Jest to w pełni świadome i zamierzone działanie, wynikające bezpośrednio z przyjętych przez niego założeń teoretycznych. Owi bohaterowie, będący zazwyczaj uproszczonymi projekcjami samego Lovecrafta, są tylko, jak to trafnie określił Houellebecq, "kompletem receptorów w stanie używalnym (…) ich jedyną funkcją jest postrzeganie". Jakiekolwiek przejawy psychologii są w rzeczy samej bezużyteczne, a nawet szkodliwe, gdyż mogłyby "wypaczyć ich relację, zmącić jej przejrzystość; z dziedziny grozy czysto materialnej przenieślibyśmy się w świat grozy psychicznej. Lovecraft zaś nie zamierza opisywać psychoz, jedynie ohydną rzeczywistość". Charakter "wielkich tekstów" wymaga pełnego zaangażowania i pełnego kompletu receptorów, gdyż Samotnik z Providence tworzył grozę totalną - atak na wszystkie zmysły. I to jest następna technika wyróżniona przez Houellebecq’a, podporządkowana zasadzie "rozregulowania zmysłów". Francuski pisarz ukazuje, jak Lovecraft umiejętnie wykorzystywał wszystkie zmysły swoich bohaterów do pełnego nasycenia swoich utworów technikami grozy. Uwypukla również szczególną rolę opisów architektonicznych twórczości Lovecrafta, który w odniesieniu do wspaniałych budowli i miejskich pejzaży zdradzał objawy syndromu Stendhala. Nasycenie utworów drobiazgowymi opisami detali architektonicznych nadaje opowieściom Lovecrafta niesamowitego realizmu. Temu samemu celowi, jak słusznie zauważa Houellebecq, służy wykorzystanie najnowszych odkryć nauki oraz naukowego opisu rzeczywistości. Bohaterowie Lovecrafta udają się przeciw wampirowi nie z krzyżem i czosnkiem a ze zmodyfikowanym cylindrem Crookes'a! Nadto skutecznie mieszając fakty historyczne oraz fikcję doprowadził do zawieszenia niewiary na taką skalę, że do dziś dnia są ludzie, którzy zastanawiają się na serio nad tym, czy "Necronomicon" istniał naprawdę.

Houellebecq, doceniając literacki warsztat i kunszt Lovecraft stwierdza jednak, że jego proza nie miałaby tej magnetycznej siły oddziaływania, gdyby nie siła osobowości autora. "Wyznając poglądy dogłębnie rasistowskie, otwarcie reakcyjne, wychwala purytańskie zakazy i uznaje, jakżeby inaczej, za odpychające "bezpośrednie przejawy erotyzmu". Zdecydowany przeciwnik komercji, gardzi pieniądzem, uważa demokrację za głupotę, a postęp za iluzję. Na słowo "wolność", tak drogie Amerykanom, reaguje sarkastycznym chichotem. Przez całe swoje życie zachowa typowo arystokratyczny, pogardliwy stosunek do ludzkości jako takiej, połączony z wyjątkowa sympatią do poszczególnych osób." Autor eseju wskazuje na wiele kontrowersyjnych cech osobowości Lovecrafta, oraz ukazuje ich wpływ na jego twórczość. Jednocześnie bezlitośnie rozprawia się z kilkoma mitami na temat Mistrza, zwłaszcza związanymi z jego stosunkiem do spraw seksu. Sporo miejsca poświęca również małżeństwu Lovecrafta, także obrośniętemu w mity.

W tym miejscu należy wspomnieć o kolejnej zalecie eseju, która czyni go niemal bezcennym dla polskiego czytelnika. W swoich rozważaniach Houellebecq opiera się głównie na poglądach samego Lovecrafta, wyrażonych w listach. Ponieważ szanse na to, że korespondencja Mistrza zostanie choćby w niewielkim procencie przetłumaczona i wydana w Polsce, liczne cytaty z listów Lovecrafta zawarte w eseju są dla polskiego czytelnika w zasadzie jedyną formą kontaktu z tym aspektem jego twórczości.

Reasumując chciałbym gorąco polecić tę niewielką książeczkę wszystkim wielbicielom horroru, nie tylko tym, którzy dzielą moje uwielbienie dla twórczości Mistrza. Napisana w potoczystym, momentami niemal ekstatycznym stylu książka jest lekturą fascynującą, która odkrywa nie tylko sekrety życia Lovecrafta, ale również kilka tajników literackiej kuchni, z pewnością cennych zarówno dla odbiorców i twórców opowieści grozy.

Autor: Raziel