Opis książki
Going to Pieces. The Rise and Fall of the Slasher Film, 1978-1986
Adam Rockoff

Wydawnictwo:
McFarland & Company, Inc., PublishersRok wydania:
2002Oprawa:
twardaFormat:
180x 255 mmJęzyk:
angielskiIlość stron:
214Kiedy 25 października 1978 roku Michael Myers rozpoczął na ekranach kin swoje polowanie na nastolatki nikt nie zdawał sobie sprawy z tego, że w uniwersum filmowego horroru na okres dekady przejmuje rządy nowy w zasadzie podgatunek – slasher. Zdominował on swoją obecnością całą dekadę lat osiemdziesiątych i wywindował horror na niebotyczne wyżyny popularności, nabijając przy okazji kasę licznym twórcom filmowym. Wydał ze swego łona kilka pereł, które na wieki odnotowywane będą w annałach horroru, lecz kojarzony jest częstokroć z głupią i tanią rozrywką, bazującą na siermiężnie podawanej przemocy, obowiązkowej szczypcie erotyki oraz tasiemcowymi seriami nastawionymi jedynie na generowanie zysków. Nie ulega jednak wątpliwości, iż każdy kto swoja przygodę z horrorem zaczynał w latach 80-tych darzy przynajmniej klika slasherów sympatią i sentymentem. W zasadzie trudno wyobrazić sobie współczesny filmowy horror bez nich. Slasherowi zabójcy stali się ikonami horroru na równi z Draculą czy monstrum Frankensteina.
Drogi i bezdroża historii slashera bada Adam Rockoff w swojej znakomitej książce "Going to Pieces" Rise and Fall of Slasher Film, 1978-1986". Z duża swadą i lekkością przedstawia dzieje tego nurtu, od jego prapoczątków, przez lata rozkwitu gatunku, aż po jego kres wraz z komercyjnym wygaśnięciem ostatniej fali slasherów, której główną lokomotywą był sukces "Scream" Wesa Cravena. Źródła specyficznej, slasherowej estetyki Rockoff doszukuje się w tradycji teatru Grand Guginol i jego makabrycznej sztuce. Na gruncie czysto filmowym jako kamień węgielny gatunku postrzega "Psycho" Hitchcocka, choć za pierwszy prawdziwy slasher, definiujący strukturę i podstawowe elementy podgatunku uważa dopiero "Halloween" Carpentera. Rockoff pokusił się również o próbę zdefiniowania samego gatunku. Zadanie ambitne z którego, moim zdaniem, nie udało się autorowi do końca wywiązać. Zamiast konstruować jakąś ogólną, syntetyczną definicję Rookoff koncentruje się na roztrząsaniu tych elementów, które uważa za konstytutywne dla slashera takie jak np. specyficzny typ psychopatycznego mordercy, którego do popełniania zbrodni popycha jakaś trauma z przeszłości, narzędzia zbrodni, którymi ów morderca się posługuje, miejsce akcji jako odizolowana przestrzeń, subiektywna praca kamery czy "ostatnia ofiara" czyli ta osoba, którą oprawca zostawia sobie na deser, a która okazuje się zazwyczaj jego nemezis. Autor omawia te zagadnienia w sposób syntetyczny, bez zbytniego teoretyzowania. Takie podejście cechuje zresztą cała książkę. Nie jest to praca stricte naukowa, lecz przewodnik napisany przez fana dla innych fanów. Co więcej Rokoff często obśmiewa dyrdymały wytwarzane czasem przez "profesjonalistów", takie jak choćby kuriozalna freudowska interpretacja slasherów (bywa, że nóż jest po prostu nożem, a nie symbolem fallusa).
Najobszerniejszą częścią książki jest jednak część historyczna, podzielona na dziewięć rozdziałów. Rockoff w chronologicznym porządku omawia filmy, które stały się milowymi kamieniami w rozwoju gatunku, przy czym nie ogranicza się do tych, które zdobyły największy poklask tłumów, ale odkrywa przed czytelnikiem wiele niesłusznie zapomnianych perełek. Obok popularnych "Friday the 13th", "Halloween", "A Nightmare on Elm Street", klasyków takich jak Black Christmas", "Sleepaway camp" "Maniac" i "The Burning" pojawiają się smaczki w rodzaju "Night School" czy "Curtains". Warto w tym miejscu zauważyć, iż wbrew tytułowi aktualne wydanie swoim zakresem znacznie przekracza rok 1986, omawiając historie slashera aż do 2000 roku. Oprócz samych slasherów, opisując ze swadą wiele tych filmów grozy, które z różnych względów związane są z rozwojem omawianego gatunku. Co interesujące autor wiele uwagi poświęca kinu włoskiemu, w szczególności w zakresie filmów giallo. Co prawda teza autora jakoby gialli były "włoskimi slasherami", wywodzącymi się wprost od slasherów amerykańskich, jest, delikatnie rzecz ujmując, dosyć kontrowersyjna, jednakże ilość miejsca, którą autor poświęcił dziełom Bavy, Argento czy Fulciego skłoni każdego fana giallo do wyrozumiałości.
Rockoff z pewnością wykonał kawał dobrej roboty przygotowując się do napisania "Going to Pieces". Przeprowadził olbrzymie ilości wywiadów ze wszystkimi niemal ludźmi, którzy mieli istotny wpływ na tworzenie i produkcję istotnych slasherów. Co więcej powyciskał z nich takie informacje, których w zasadzie nie można znaleźć w innych źródłach. Każda stronica wypełniona jest olbrzymią ilością konkretów, a i tak nie można pozbyć się wrażenia, że autor, związany szerokim zakresem tematu i wymaganiami dotyczącymi objętości książki, przekazuje jedynie niewielką cześć zgromadzonej wiedzy. Nadto książka zawiera olbrzymią ilość czarnobiałych zdjęć z filmów, bibliografię oraz przydatny dodatek z alternatywnymi tytułami filmów. Całość stanowi doskonałe kompendium wiedzy o gatunku, przydatne zarówno młodym fanom horroru, którzy urodzili się wtedy, kiedy slasher przeżywał już swój zmierzch, jak i starym wyjadaczom, którzy z chęcią przypomną sobie koszmary z epoki VHS. Takie solidne źródło wiedzy jest tym istotniejsze, iż po wieszczonym przez Rockoffa końcu slashera, przeżywa on obecnie swoiste "życie po życiu". Nastawieni na zysk nekromanci Hollywood masowo wskrzeszają legendarne tytuły, produkując kolejne marne filmidła. Warto więc ruszyć za tak wytrawnym przewodnikiem jak Adam Rockoff w krainę oryginałów, poznać ich bogactwo i surowe piękno, zanim ich pamięć zostanie do końca zbrukana niesławą pozbawionych stylu i klimatu remaków.