Recenzja horroru

Horror Dark Woods

Dark Woods

Tytuł oryginalny:

Villmark

Reżyseria:

Pål Øie

Scenariusz:

Pål Øie, Christopher Grøndahl

Obsada:

Kristoffer Joner, Marko Iversen Kanic, Eva Röse

Kraj:

Norwegia

Rok produkcji:

2003

Czas trwania:

79 minut

Horror Villmark - zdjęcie 1Horror Villmark - zdjęcie 2Horror Villmark - zdjęcie 3Horror Villmark - zdjęcie 4Horror Villmark - zdjęcie 5

Mroczne, niezbadane i zagadkowe lasy Norwegii. Czyż nie jest to idealna lokacja dla horroru? Pytanie jest oczywiście retoryczne (już widzę diabelskie uśmiechu fanów black metalu). Dzięki Pål Øie i jego "Villmark", jednemu z najlepszych norweskich horrorów, możemy doświadczyć wszelkich atrakcji, jakie niesie ze sobą budzący grozę urok tych lasów.

Trójka młodych ludzi wraz z dwuosobową ekipą telewizyjną udaje się do odległego od cywilizacji lasu, gdzie mają przejść szkolenie, przygotowujące ich do pracy w warunkach ekstremalnych. Kiedy jednak znajdują utopione ciało kobiety w pobliskim jeziorze, powoli zdają sobie sprawę, że miejsce do którego przybyli kryje w sobie pogrążoną w mroku tajemnicę...

"Villmark" nie jest filmem powalająco oryginalnym czy wyszukanym. Jest horrorem dość prostym, ale za to bardzo konkretnym: potrafi przykuć uwagę, wciągnąć i wzbudzić autentyczny lęk. Ma też jeden bardzo poważny argument za. To miejsce lokacji. Niewiele jest horrorów, gdzie tak przerażająco, a jednocześnie realistycznie pokazano las. Reżyser i operator wyciągnęli z niego wszystko co się da i stworzyli naprawdę doskonałą atmosferę trupio chłodnego, niedostępnego miejsca. Ten Las autentycznie przeraża! Ktoś zaraz powie, że to nic takiego, że już wcześniej to widzieli i to nie raz. To fakt, że reżyser czerpał pewne inspiracje z innych podobnych filmów, w żaden sposób nie da się tego ukryć (słynny norweski "Lake of The Damned" czy oczywiście "Blair Witch Project"), ale sposób w jaki przedstawił ten norweski las jest jak dla mnie naprawdę imponujący. Nic dziwnego, że główni bohaterowie "Dark Woods" czują się w nim osamotnieni i pełni obaw, że Coś czai się w mroku, czyha aby ich zaatakować. Co ciekawe, reżyser, poza pewnymi, naprawdę nielicznymi scenami, zrezygnował z użycia subiektywnej kamery. Odważne posunięcie, ale opłaciło się, bo Pål Øie potrafił pokazać las w przerażający sposób z tej "właściwej" strony. Udało mu się też rozwinąć postacie bohaterów tak umiejętnie, że ich los nie był widzowi obojętny: strach, poczucie zagrożenia, a momentami też rezygnacja udzieliły się też mojej osobie, mimo, że siedziałem w ciepłym pokoju w wygodnym fotelu. A na dodatek potrafił kilka razy spowodować, że przeszył mnie dreszcz grozy. Stąd też wkurzyłem się, kiedy nadszedł koniec filmu - jak można było tak sknocić tak solidną robotę. Zdaje się, że zabrakło weny i końcówkę zszyto już na miarę hollywoodzkiej produkcji. Innymi słowy mówiąc: rozwiązanie zagadki jest rozczarowujące i psuje bardzo dobre wrażenie, jakie miałem po 85 minutach.

Mimo, to "Villmark" jest filmem, który śmiało mogę polecić. Fani gore, co prawda, nie będą usatysfakcjonowani, bo krwawych momentów nie ma tu właściwie wcale, ale dla tych, którzy lubią poczuć dreszcze na plecach patrząc w czarną otchłań drzew i wsłuchując się w odgłosy nocy, mroczne lasy "Villmark" skrywają kawałek autentycznie dobrego horroru.

Ocena: 4+/6

Autor: Mort