Recenzja horroru

Horror Friday the 13th 5: A New Beginning

Friday the 13th 5: A New Beginning (Piątek Trzynastego 5: Nowy Początek)

Tytuł oryginalny:

Friday the 13th 5: A New Beginning

Reżyseria:

Danny Steinmann

Scenariusz:

Martin Kitrosser, David Cohen, Danny Steinmann

Obsada:

John Shepherd, Marco St. John, Melanie Kinnaman, Miguel A. Nunez Jr.

Kraj:

USA

Rok produkcji:

1985

Czas trwania:

86 minut

Horror Friday the 13th 5: A New Beginning - zdjęcie 1Horror Friday the 13th 5: A New Beginning - zdjęcie 2Horror Friday the 13th 5: A New Beginning - zdjęcie 3Horror Friday the 13th 5: A New Beginning - zdjęcie 4Horror Friday the 13th 5: A New Beginning - zdjęcie 5Horror Friday the 13th 5: A New Beginning - zdjęcie 6

Choć czwarta części cyklu o zamaskowanym mordercy znad jeziora Crystal Lake Jasonie Voorheesie nosiła podtytuł "Ostateczny rozdział", to odniosła wymierny sukces finansowy (zarobiła 32.8 milionów dolarów) i tym samym skłoniła producentów z Paramount do kontynuowania serii. Nie będę ukrywał, iż wciąż tli się w mojej skromnej osobie sentyment do "Piątków trzynastego" – w końcu jako dzieciak z wypiekami na twarzy śledziłem krwawe wyczyny Jasona, ba, chciałem być taki jak on, nosić maskę hokejową na twarzy oraz maczetę przy boku. Oj, chyba w tej chwili popuściłem trochę wodze fantazji, ale nie zmnienia to faktu, iż Piątkowa seria wywarła na mnie przemożny wpływ i na pewno przyczyniła się do szczerego pokochania przeze mnie gatunku. Nawet obecnie, po obejrzeniu blisko dwóch tysięcy horrorów, każdą część "Piątku" pamiętam dość dokładnie, chociaż nie chce mi się wracać do tych filmów. Z całą pewnością mogę powiedzieć, że część piątą trudno jest polubić. Owszem, także i ona ma wielu fanatycznych wielbicieli, ale dla mnie zawsze stanowiła słabe ogniwo w łancuchu. To był film, który mógł przynieść śmierć serii i niejako zapoczątkował proces gnicia następnych odcinków. Oczywiście wszystkie charakterystyczne elementy cyklu są tutaj w takiej czy w innej formie widoczne: psychol w masce hokejowej, napaleni nastolatkowie, specyficzni mieszkańczy mieściny czy wreszcie najwyższa ilość ofiar (konkretnie 22), ale wcale nie umniejsza to faktu, iż "Nowy początek" jest horrorem raczej kiepskim i zarazem jedną z najgorszych części serii.

Film otwiera intrygujący prolog, w którym młodziutki Tommy Jarvis (Corey Feldman) trzesąc się z przerażenia obserwuje, jak dwójka chuliganów bezcześci grób Jasona Voorheesa. Szaleje burza, deszcz leje się z nieba, a Jason powstaje z grobu i szybko eliminuje hieny cmentarne za pomocą niezawodnej maczety. Następnie morderca zaczyna iść w kierunku Tommy’ego, unosi narzędzie mordu i...18-letni Tommy budzi się z okowów straszliwego koszmaru, kiedy przyjeżdża do ośrodka korekcyjnego dla trudnej młodzieży Pinehurst. Tommy od początku swojego pobytu zachowuje się dziwnie – gdy jeden z mieszkańców ośrodka morduje drugiego siekierą, Tommy zaczyna miewać halucynacje o Jasonie, a sprowokowany reaguje wybuchami przemocy. Wkrótce tajemniczy morderca w hokejowej masce zaczyna zabijać przypadkowe ofiary. Kto stoi za makabrycznym ciągiem mordów? Prześladowany przez mroczną przeszłość Tommy? Zwariowana wieśniara i jej kopnięty synalek? A może to Jason Voorhees powraca zza grobu, by znowuż przelewać krew? Twórcy filmu ewidentnie starali się nawiązać do aspektu ‘whodunit" oryginału, ale ich wysiłki poszły na marne, bowiem identyfikacja zabójcy nie powinna nastręczać żadnych trudności nawet dla sezonowego fana horroru.

Nie ma sensu dalej opisywać fabuły, ponieważ w drugiej połowie mamy do czynienia z następującymi kolejno po sobie morderstwami. Czasami są one autentycznie zabawne jak np. moment zabójstwa dwóch odzianych w skóry idiotów, gdy jeden z nich idzie się wysrać, ale zostaje wystraszony przez malutkiego króliczka ("Ty mały pierdolcu!" – wybucha chłopak, a ja mam łzy w oczach ze śmiechu). Co ciekawe, część V to najbardziej ‘skatologiczna’ część cyklu – to w niej tandetny klon Michaela Jacksona zostaje unicestwiony w trakcie siedzenia na kiblu i śpiewania żenującej serenady dla swojej dziewczyny ("Ooooh baby!"). Wreszcie chwała scenarzystom, że zdecydowali się wyeliminować dwójkę wieśniaków (dekapitacja i tasak w twarz), bo irytowali mnie niezmiernie.

Muszę przyznać, iż ilość morderstw w "Nowym początku" jest wysoka, ale film oferuje niewiele gore, a to za sprawą szybkich cięć. Jestem w stanie zrozumieć, że część piąta ma swoich fanów, bo posiada w sobie urok charakterystyczny dla filmów klasy C. Nie sprawdza się jednak jako horror, ponieważ jest nazbyt komediowa i nie zawiera ani krzty grozy. Poprzednie odcinki potrafiły przywołać oglądającego o szybsze bicie serca, tutaj naturalną reakcją u widza zdaję się być irytacja i regularne spoglądanie na zegarek. Do tego dochodzi kiepskie aktorstwo, no i sama postać mordercy, któremu brakuje mocy jego poprzedników oraz następców. To po prostu totalny mięczak!

Konkludując, jeśli ktoś z czytających tą recenzję uważa się za wielkiego fana "Piątków trzynastego", w tym wypadku powinien dodać niniejszy film do swej kolekcji i basta. Z drugiej strony ja wyrosłem już z pałowania się Jasonem, ale sentyment do tej serii we mnie pozostał, co wcale nie oznacza, iż toleruje wszystkie odcinki. Piątce nie zamierzam pobłażać, bo po co? Bardziej cenię sobie "Friday the 13th Part VI: Jason Lives", w którym niezniszczalny Jason powrócił z martwych w znacznie bardziej efektownym stylu.

Ocena: 2/6

Autor: Embalmer