Recenzja horroru

Horror Mad Love

Mad Love (Szalona miłość)

Tytuł oryginalny:

Mad Love

Reżyseria:

Karl Freund

Scenariusz:

Scenariusz: Florence Crewe-Jones (tłumaczenie i adaptacja powieści Maurice’a Renarda „Ręce Orlaka”), Guy Endore, P.J. Wolfson, John L. Balderston

Obsada:

Peter Lorre, Frances Drake, Colin Clive, Ted Healy

Kraj:

USA

Rok produkcji:

1935

Czas trwania:

68 min.

Horror Mad Love - zdjęcie 1Horror Mad Love - zdjęcie 2Horror Mad Love - zdjęcie 3Horror Mad Love - zdjęcie 4Horror Mad Love - zdjęcie 5Horror Mad Love - zdjęcie 6

W latach 30. hollywoodzkie kino grozy miało się świetnie, szczególnie za sprawą wytwórni Universal oraz MGM. Sukcesy gwarantowała świeża krew zza oceanu, czyli reżyserzy, operatorzy i aktorzy, uchodzący z coraz bardziej brunatnej Europy, a mający już markę wyrobioną w pracy m.in. dla wytwórni UFA, będącej europejską "fabryką snów".

Kino dźwiękowe dało filmowcom pole do popisu, popularne było więc nagrywanie dźwiękowych wersji sfilmowanych we wcześniejszych latach historii.

W 1924 r. Robert Wiene zekranizował w duchu ekspresjonizmu powieść Maurice'a Renarda pt. "Ręce Orlaka".

"Orlacs Hände", z kreacją wybitnego aktora tamtych czasów - Conrada Veidta ("Gabinet doktora Caligari"), to mroczna opowieść o tragedii utalentowanego pianisty, który w wypadku pociągu stracił obie dłonie.

Zostały one zastąpione rękami zbrodniarza, co zrodziło problemy z tożsamością, piekło cudzej winy i paranoję.

Z tą legendą zmierzył się 11 lat później Karl Freund, wybitny operator wytwórni UFA, odpowiedzialny za wygląd "Metropolis" Langa i "Der Letzte Man" Murnaua, który w 1932r., po sprawdzeniu sił w wytwórni Universal przy realizacji "Draculi"Browninga, odniósł sukces również jako reżyser legendarnej "Mumii" z Borisem Karloffem. Po kilkuletniej pracy dla Universalu, w 1935 roku Freund przeszedł do MGM-u, gdzie rozpoczął pracę właśnie przy filmie "Mad Love", prezentującym nowe spojrzenie na powieść Renarda.

"Mad Love", choć korzysta z tego samego pomysłu, jest opowieścią o zupełnie innym znaczeniu. Historia pozostała w zasadzie ta sama – utalentowany pianista traci ręce w wypadku, ale centralną postacią intrygi uczyniono jego żonę. Yvonne Orlac jest tutaj aktorką teatru w typie Grand Guignol (choć ekranowy przybytek nosi inną nazwę, można domyślić się że chodzi właśnie o ten teatr). Na seanse z jej udziałem przychodzi co wieczór doktor Gogol, który darzy Yvonne nieskrywanym uczuciem. Niestety, aktorka go nie odwzajemnia, choć musi być miła dla najzacniejszego gościa teatru, zostawiającego spore sumy za wykupienie loży. Jednak gdy Yvonne dowiaduje się o wypadku męża, w którym ten traci ręce, błaga Gogola o ratunek. Ów przystaje na jej prośbę, zastępując w pionierskiej operacji dłonie męża rękami słynnego nożownika, jednak jest to dopiero początek dramatu, którego tłem staje się obsesja Gogola na punkcie aktorki.

Jeżeli za kamerą staje jeden z najwybitniejszych operatorów, wiadomo, że będziemy mieli do czynienia z fantastycznie sfotografowanym filmem. Za zdjęcia odpowiedzialni byli Chester A. Lyons i Gregg Toland, ale ów świetny efekt osiągnęli w ścisłej współpracy z reżyserem. Operujące niezwykłą grą światła i cieni kadry przywołują na myśl wcześniejsze europejskie dokonania Freunda. Szczególnie Toland skorzystał na tej współpracy, co ewidentnie widać w późniejszym "Obywatelu Kane", którego pamiętne zdjęcia współtworzą legendę filmu Wellesa.

Zdjęcia i nastrój wykreowany dzięki nim, stają się jedną z głównych atrakcji "Mad Love".

Sklasyfikowany jako horror z miłosnym tłem, "Mad Love" jest filmem przesyconym do głębi erotyką, prześwitującą spod delikatnych aluzji. Jest tu miejsce na sadyzm i podglądactwo, które mają miejsce podczas spektakli z udziałem Yvonne w roli torturowanej ofiary. Yvonne w oczach Gogola jest obiektem, którego idealnym wyrazem staje się woskowa kukła przedstawiająca aktorkę, potajemnie wykupiona przez lekarza i ustawiona w domu na honorowym miejscu. Gogol zamawia lalce suknie, stroi ją i wielbi w osobliwy sposób.

Nie traci nadziei, że któregoś dnia Yvonne w ten, czy inny sposób będzie jego, chwilowo zadowalając się obecnością substytutu. Ewidentnie przejawia jedno z zaburzeń seksualnych, zwane kompleksem Pigmaliona. Szczególną sceną jest namiętny pocałunek wymuszony na aktorce, podczas którego Gogol zachłannie wpija się w usta pani Orlac. Doktor ma dziwaczny wygląd – łysa, jajowata głowa i wyłupiaste oczy czynią go podobnym robakowi, co powoduje maskowaną odrazę u Yvonne. Ta kreacja nie byłaby chyba tak wyrazista, gdyby nie talent i "uroda" wspaniałego Petera Lorre, kolejnego Europejczyka podbijającego Hollywood. Jednocześnie jest w nim coś budzącego litość i trwogę – potrafi być czuły dla pielęgnowanego w szpitalu dziecka i bezwzględny dla personelu. Posunie się do wszystkiego, by nie stracić Yvonne, nawet, jeśli to oznacza... Nieważne, zobaczcie sami ;)

Frances Drake, odgrywająca rolę Yvonne i kukły, stanowi subtelne, liryczne tło dla postaci Lorre i jako przedmiot jego obsesji sprawdza się doskonale. Aktorka znana jest również z udziału w innym, rok późniejszym filmie grozy – "The Invisible Ray", gdzie partnerowała znakomitym Borisowi Karloffowi i Beli Lugosiemu.

W tym wszystkim sam Orlac ze swymi nowymi dłońmi pozostaje na drugim planie, choć jego nowe kończyny mają kluczowe znaczenie dla rozwiązania dramatycznej sytuacji, jaka zaistniała w filmie. Grający jego postać Colin Clive, legendarny doktor Frankenstein z klasyku wytwórni Universal, nie miał zbyt wiele do zagrania, choć i tak wypadł bardzo dobrze. Była to jedna z jego ostatnich ról, zanim, wyniszczony gruźlicą i alkoholizmem, zmarł 2 lata później.

Teatr w typie Grand Guignol nie bez powodu pojawia się jako miejsce pracy Yvonne. Fabuła filmu sama wydaje się być jeszcze jednym z jego przedstawień, ze sceną egzekucji nożownika, szaleństwem doktora i wspomnianymi już, sadyzmem i erotyką wybuchającymi w niektórych momentach. Szczególnie zapada w pamięć scena spotkania Orlaca z "żywym trupem" pojawiającym się w niezwykłym przyodziewku, który niewątpliwie wzbudziłby zainteresowanie Jean-Pierre’a Jeuneta albo członków zespołu Rammstein.

Żeby nie było znowu tak nieznośnie upiornie, chwilami pojawia się komiczna, wiecznie ubzdryngolona służąca Gogola z papugą. Sceny z udziałem owej damy obfitują w zabawne sytuacje i dają nieco oddechu przejętym widzom, szczególnie, gdy pani współpracuje z pewnym wścibskim reporterem brukowca, co odbywa się przy znaczącym udziale wybornego koniaku.

Film "Mad Love" nie jest chyba zbyt dobrze znany w Polsce i nie tak popularny, jak czołowe tytuły Universalu – "Dracula", "Frankenstein" i "Mumia". A szkoda, bo stanowi perełkę kina grozy retro, która warta jest niejednokrotnych oględzin, choćby ze względu na wspaniałą warstwę wizualną, no i dla kreacji Lorre. Przynajmniej ja nie raz i nie dwa będę do niego wracała.

Ta sama historia powróciła na ekrany raz jeszcze – w 1960 r., jako wyreżyserowany przez Edmonda T. Gréville’a "Hands of Orlac", gdzie wystąpili Christopher Lee i Mel Ferrer.

Ocena: 5/6

Autor: Kamikadze