Recenzja horroru

Horror Murderock

Murderock

Tytuł oryginalny:

Murderock - uccide a passo di danza

Reżyseria:

Lucio Fulci

Scenariusz:

Lucio Fulci, Gianfranco Clerici, Roberto Gianviti, Vincenzo Mannino

Obsada:

Olga Carlatos, Ray Lovelock, Claudio Cassinelli, Cosimo Cinieri

Kraj:

Włochy

Rok produkcji:

1984

Czas trwania:

90 minut

Tematyka "giallo" nigdy nie była obca Fulciemu, choć nie był on największym i najpamiętnieszym mistrzem w tym temacie. Jednakże "Sette Note In Nero", "Una Lucertola Con La Pelle Di Donna" czy "Non Si Sevizia Un Paperino" należą do ciekawszych przedstawicieli tegoż fascynującego gatunku filmowego. "Lo Squartatore Di New York" nakręcone aż 10 lat po "Non Si Sevizia Un Paperino"należy do najbrutalniejszych dzieł w historii światowej kinematografii i do jednego z najlepszych w karierze wybitnego włoskiego reżysera. "Murderock" to ostatnia przygoda "Dziadka Gore" z tą odmianą krwistego kryminału. Ostatnia, i niestety najgorsza. A czemuż to?

Bycie uczestnikiem szkoły tańca nowoczesnego pod wdzięczną nazwą "Arts For Living Center" w Nowym Jorku to trudne zadanie – mordercze i wyczerpujące próby od rana do nocy są najlepszym tego przykładem. Szykuje się wielkie show i trzeba być najlepszym!!! Na domiar złego premiera najnowszego pokazu zostaje wyznaczona na 2 tygodnie przed pierwotnym terminem. Obliguje to ambitnych tancerzy to jeszcze bardziej morderczej pracy. Na dodatek, ma zostać dokonana selekcja wśród najlepszych adeptów " Centrum Sztuki Dla Żywych". Niespodziewanie pojawia się zamaskowany zabójca eliminujący najseksowniejsze i najlepsze w swoim fachu dziewczęta. Najpierw unieprzytomnia je szmatką nasączoną chloroformem, po czym wbija przez kształtne piersi aż do serca długą, zdobną w wymyślny wzór na główce szpilę. Czy to jedna z chorobliwie ambitnych dziewcząt próbuje wyeliminować konkurentki? A może to jakiś zboczony maniak? Kto pozbawia życia powabne tancerki elitarnej nowojorskiej szkoły tańca?

Brzmi ciekawie, czyż nie? Niestety, prawda okazuje się być cokolwiek brutalna. "Murderock" nie grzeszy ani nadmiarem zapierających dech w piersiach scen zabójstw ani najciekawszym klimatem. Ot, po prostu, kilka lasek zostaje pozbawionych życia przy pomocy ozdobnej szpili wbitej w cycek, co skutkuje przerwaniem pracy serca. Po raz kolejny sprawdza się stara jak świat zasada – nazwiska nie grają – no spójcież na listę płac: Olga Karlatos ("Zombie 2"), Ray Lovelock ("Let Sleeping Corpses Lie"), Cosimo Cinieri aka Laurence Welles ("Manhattan Baby"), scenarzyści Gianfranco Clerici ("The New York Ripper", "House Of Clocks"), Roberto Gianviti ("Una Lucertola Con La Pelle Di Donna", "Sette Note In Nero") czy też autor muzyki Keith Emerson ("Inferno", "La Chiesa") powinni być gwarantem filmu wręcz idealnego (o reżyserze nie wspomnę, boć to samo przez się). Cóż, to zacne towarzystwo udzieliło się w dość kiepskim, post tenebrae’owskim giallo. Dłużyzny, nudne próby przy udziale dennych utworów w stylu disco oraz mało przekonujące zakończenie to minusy kompletnie dyskwalifikujące "Murderock" jako interesującego przedstawiciela gatunku spod znaku "zabij mnie pan, a zgadnę kim jesteś". Powiem więcej – pewne rozwiązania fabularne nie potrafiły złamać najtęższEGO mózgu, co w ogóle jest karygodne! Nie powiem, kilka "momentów" jest wartych uwagi, podobnie jak wybitnie oryginalne narzędzie zbrodni, ale cóż z tego, jeśli całość rozczarowuje i pozostawia uczucie niedosytu?

Można obejrzeć "Murderock" raz jeden jedyny, ale nie więcej. Jedynego właściwie smaczku dodaje fakt, że jest to mniej znany i niełatwy do zdobycia film (mowa rzecz jasna o oryginalnym DVD wydanym jeno w Niemczech). Szczerze – nie zabijajcie się o ten film, za dużo w nim nudy i tępej muzyki – ponętne laski w getrach nie zastąpią braku fascynującej intrygi i dłużących się scen nic nie wnoszących do fabuły. Lucio – mogłeś się lepiej postarać – no z takimi nazwiskami? Wstyd!!!

Ocena: 2+/6

Autor: Buio Omega