Recenzja horroru

Rec
Tytuł oryginalny:
Rec
Reżyseria:
Jaume Balagueró, Paco Plaza
Scenariusz:
Jaume Balagueró, Paco Plaza, Luis Berdejo
Obsada:
Javier Botet, Manuel Bronchud, Martha Carbonell, Claudia Font, Vicente Gil
Kraj:
Hiszpania
Rok produkcji:
2007
Czas trwania:
75 minut






Wyobraźcie sobie hipotetyczną sytuację: jesteście zamknięci w wielkim budynku z grupą stopniowo popadających w masową histerię mieszkańców. Nie ma sposobu by się wydostać na zewnątrz, ponieważ kompleks mieszkalny jest objęty szczelną kwarantanną wojskową. W środku zaś czyha niewyobrażalny horror w postaci ogarniętych żądzą mordu zainfekowanych. W kilku słowach "[Rec]" stanowi emocjonujący konglomerat "The Blair Witch Project" z "28 Days Later..." i "The Crazies" George’a A. Romero. Dlaczego akurat wiedźma z posępnych lasów Maryland? Ano dlatego, iż najnowszy horror katalońskiego reżysera jest nakręcony całkowicie z ręki, w tym samym wojerystycznym stylu, co wspomniany kinowy hit z 1999 roku. I jest od niego o niebo lepszy. Schemat jest w zasadzie identyczny: zostaje odnaleziony materiał filmowy zwiastujący to, co miało miejsce. "The Blair Witch...." (choć niewątpliwie zainspirowany głośnym "Cannibal Holocaust" Ruggero Deodato) wywołał sporych rozmiarów lawinę naśladowców takich jak np. kiepski "The St. Francisville Experiment" (2000). Abstrahując nieco od tematu, "The Blair Witch Project" (1999) uchodzi za swoistego ‘prekursora’ nurtu paradokumentalnego horroru, aczkolwiek "The Last Broadcast" (1998) zrealizowano rok wcześniej... Szokujący zapis krwawych rytuałów TOPY "First Transmission" pochodzi z 1982 roku... Mniejsza z tym. Istotny jest fakt, iż horrory spod znaku "odnalezienia filmu dokumentującego tragiczne wydarzenia" mają się nadzwyczaj dobrze, co udowadniają "Diary of the Dead" (2007) George’a A. Romero, "The Poughkeepsie Tapes" (2007), "Paranormal Activity" (2008) i grany w polskich kinach "Cloverfield" (2007). Zatem czy "[Rec]" oferuje coś nowego & ekscytującego? Owszem. Dostarcza sporo mocnych wrażeń, kilka scen wgniata w fotel nagłym przypływem adrenaliny, lecz do zastosowanej tutaj techniki cinéma-vérité trzeba umieć się przyzwyczaić.
Czas na oklaski ze strony widowni. Oto Angela, sympatyczna reporterka telewizyjna i gwiazda cyklu nocnych reportaży "W czasie, gdy śpisz". Tej nocy Angela i jej kamerzysta Pablo kręcą materiał wśród strażaków. Spanie, jedzenie, gra w kosza, wreszcie sygnał alarmowy – z rodzaju tych najmniej pilnych. Jakaś staruszka wrzeszczy jak opętana zamknięta w swoim apartamencie. Trzeba to sprawdzić, więc jazda na miejsce. Lokatorzy zebrani na parterze. Pablo kręci, Angela komentuje sytuację. Ta szybko przeradza się w piekło. Bulgot krwi w rozerwanym gardle pechowego strażaka. Eksplozja paniki. Na wyższych piętrach czai się horror. Nie ma wyjścia z budynku zablokowanego przez wojsko. Infekcja się rozprzestrzenia, kompletny chaos ogarnia uwięzionych, bryzga krew, a zwierzęcy strach szarpie nerwy... Kamera! Akcja! Stop!
"[Rec]" kłuje w oczy. Kamera bardzo rzadko bywa stabilna, drga jakby w katatonii, obraz rozmazuje się, niekiedy przesłania go ciemność. Twórcy kładą nacisk na realizm sytuacji, starają się uchwycić szaleństwo, histerię mieszkańców i przede wszystkim ich paniczny lęk, w czym pomaga wiarygodna gra aktorska i brak ścieżki dźwiękowej. "[Rec]" wydaje się być w dużej mierze improwizowany i dlatego w moich oczach odnosi sukces. Eskalacja terroru nie następuje poprzez epatowanie krwią i okrucieństwem (choć odrobina posoki się leje), lecz przez obserwowanie reakcji grupki uwięzionych w chwilach absolutnej grozy. Pomaga w tym praca kamerzysty Pablo. Z początku trzyma swój sprzęt delikatnie i metodycznie, tak jakby kręcił rutynowy reportaż dla telewizji. Kiedy jednak wraz z rozwojem akcji sytuacja wymyka się spod kontroli kamera szaleje, filmuje obraz ścian, podłogi, nie jest w stanie uchwycić wszystkich mrożących krew w żyłach wydarzeń. Gdy przestaje działać oświetlenie, służy jako jego źródło. Ostatnie 5 minut filmu oglądałem przykuty do ekranu, prawie na bezdechu, niemalże skamieniały ze strachu. Co ciekawe, w chwili obecnej film nie ma dystrybutora w US, a już szykuje się przygotowywany przez Sony Screen Gems remake pod tytułem "Quarantine" (2008). Wezmą się za niego bracia John Eric i Drew Dowdle, reżyserzy owianego rzekomą tajemnicą o ośmiuset taśmach video seryjnego mordercy paradokumentalnego horroru "The Poughkeepsie Tapes". Po prostu bajecznie. Nawet filmy dopiero co grane na festiwalach są przerabiane dla amerykańskiej gawiedzi. Nic, tylko skowyczeć w czasie pełni księżyca nad kondycją horroru made in US of A.
Pozostaje jeszcze do omówienia zakończenie, co postaram się uczynić bez większego spojlerowania. Oprócz tego, iż autentycznie zapiera dech w piersi, stawia na niedopowiedzenia. Poddasze tajemnego laboratorium tonie w brudzie, wszędzie wiszą stare wycinki z gazet sugerujące demoniczne opętanie, w dodatku w wilgotnym mroku czai się coś paskudnego, coś, co można zobaczyć jedynie przy użyciu nocnej wizji. Czyżby opętanie stanowiło wirusową infekcję, której nośnikiem jest ludzka ślina? Pacjentka zero (dziewczynka) nie mogła zostać poddana testom medycznym, bo mogłyby się zakończyć jej śmiercią. Dlatego musiała być trzymana w ścisłym zamknięciu... a inne obiekty testowe wyszukano. I wtedy rozpoczęło się pandemonium paranoidalnego terroru. W rezultacie mamy najlepszy (obok francuskiego "Inside") europejski horror, jaki miałem przyjemność oglądać w tymże roku.